Dom pełen cytr

cytryW Krzemienicy pod Łańcutem powstaje prywatna kolekcja instrumentów, z którą już teraz niewiele mogłoby się równać. Wacław Kuźniar – absolwent Politechniki Krakowskiej, właściciel firmy budowlano-inżynieryjnej, który ma na swoim koncie wynalazki zarejestrowane w Urzędzie Patentowym, odkrył w sobie żyłkę kolekcjonera. Od czterech lat zbiera instrumenty muzyczne, szczególnie strunowe. Ma ich prawie osiemset, z czego połowa to cytry. Aż trudno uwierzyć, że prywatny dom może pomieścić aż tyle instrumentów.


Wacław Kuźniar pierwszą cytrę kupił przez przypadek cztery lata temu na targu staroci w Rzeszowie. Potem drugą i trzecią, a po nich kolejne. Później przypomniał sobie, że pierwszą cytrę przyniósł do domu ojciec, gdy po wojnie wrócił z niewoli. Muzyka była w jego domu od zawsze. On sam od zawsze śpiewał, potem grał na tubie basowej, bardzo lubi jodłować, a teraz śpiewa w krzemienickim chórze, z którym przygotowuje mszę trydencką, po łacinie. Zbiera instrumenty strunowe, w tym cytry. Ma w swoich zbiorach sarango i odmiany mandolin, ukraińską bandurę, arabską i sycylijską lutnię, gitarę z podwójnym gryfem i westernową gitarę z mosiądzu. W jego domu instrumenty są wszędzie – w korytarzu, w salonie, w gabinecie, a na poziomie parteru zajmują prawie wszystkie pomieszczenia. Wiszą na ścianach, leżą w pudełkach. Zdarza się, że niektóre futerały to prawdziwe dzieła sztuki. Przechowywanie nie jest proste, bo instrumentom trzeba zapewnić względnie stałe warunki zarówno w zakresie temperatury jak i wilgotności powietrza. Dzięki jego pasji wiele instrumentów zostanie uratowanych. Dba o nie, zleca konserwację, kompletuje struny i marzy o tym, aby docelowo na wszystkich można było zagrać. Ma w swojej kolekcji prawdziwe cacka, z elementami rzeźbionymi, wykładanymi masą perłową. Wiele z nich to egzemplarze niepowtarzalne. Do rzadkości należy cytra niemiecka Thierfeld Imperial, z przesuwnym kasetonem, której można zmienić tonację i dostroić do innych instrumentów. Ma też białe kruki między cytrami – instrumenty z jaworu oczkowego – drewna o niesamowitych właściwościach akustycznych.

- Cytra to instrument o bardzo starym rodowodzie. Pojawia się już w Biblii, w psalmach Dawida. Także współcześnie ma bardzo wiele form, choć najczęściej spotyka się głównie cytry koncertowe i cytry gitarowe. Mogą mieć od 4 do 150 strun. Aby wydobyć głos, szarpie się struny paznokciem lub zakładanym na palec plektronem – mówi Wacław Kuźniar. W swojej kolekcji ma też takie, na których linię melodyczną gra się smyczkiem.

Tekst i zdjęcia:

Bernadetta Kochman

Komentowanie zabronione.

WP Theme & Icons autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.