Obrona Łańcuta, prowadzona przez 10 Brygadę Kawalerii płk Stanisława Maczka, była jednym z kluczowych elementów w trakcie realizacji zadania, mającego na celu spowolnienie szybkich postępów wojsk niemieckich wzdłuż magistrali kolejowej i drogowej Kraków – Lwów. O obronie Łańcuta często mówi się w kontekście szeroko pojętego działania, jakim była obrona zarówno naszego miasta, jak i Rzeszowa. Dzieje się tak za sprawą tego, że działania te prowadzone były w sposób ciągły z wykorzystaniem rejonów opóźniania między Rzeszowem a Łańcutem. Mimo nieprzerywalnego charakteru tej akcji, poniższy tekst opisuje głównie wypadki rozegrane w dniu 9 IX 1939 r., tj. w dniu obrony Łańcuta, nakreślając w sposób ogólny wydarzenia z dwóch poprzednich dni, obejmujących m.in. obronę Rzeszowa.
W siedemdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny światowej należałoby w sposób szczególny odnieść się do rozegranych wówczas wydarzeń, które dokonały się przy udziale stacjonującego od 1921 r. w Łańcucie 10 Pułku Strzelców Konnych (10 psk), tworzącego wraz z 24 Pułkiem Ułanów (24 p.uł.) z Kraśnika trzon 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej (10 BK). Kilkunastoletni pobyt w mieście, a co za tym idzie doskonała znajomość terenu sprawiły, że przygotowanie pozycji w momencie wybuchu wojny nie stworzyło pułkowi zbyt wielu trudności. Strzelcy konni bronili w końcu swego pokojowego garnizonu, zajmując gotowe stanowiska, wykonane podczas ćwiczeń jeszcze przed wybuchem wojny. Fakt doskonałej znajomości bronionego obszaru znajduje potwierdzenie w kronice pułkowej, w której zanotowano: „Pozycja pułku była dobrze wybrana i przygotowana. Szwadrony siadły w teren, w którym Pułk ćwiczył wszystkie formy obrony przez 17 lat – zajął gotowe stanowiska, wykopane przed wybuchem wojny na ćwiczeniach. Rozpoznanie pancerne niemieckie odbiło się więc od pułku jak piłka.”
***
Broniąca Łańcuta 10 Brygada Kawalerii, mimo iż była zbyt słaba na stawianie dłuższego oporu, nie dała się w trakcie owej kampanii ani pobić, ani otoczyć. Przeciwnikiem brygady w trakcie omawianych wypadków była niemiecka 4 Dywizja Lekka (4 DLek.). W dniu 7 IX 1939 r. po zakończonych sukcesem walkach w Beskidzie Wyspowym i w rejonie Wiśnicza, przebywająca w okolicach Radomyśla Wielkiego 10 BK otrzymała polecenie przejścia do Rzeszowa. Zgodnie z rozkazem jednostka włączona została do Armii „Karpaty”. Jej dowódca gen. Kazimierz Fabrycy poinformował, że na wschodnim brzegu Sanu przygotowywane są pozycje obronne, w kierunku których wycofują się już główne siły armii. Ponieważ do zakończenia tych zadań potrzebnych było jeszcze kilka dni, 10 BK zobowiązana została do opóźniania nieprzyjaciela, „manewrując odwrotowo na osi Rzeszów – Przeworsk – Jarosław”.
Wieczorem 7 IX wojska niemieckie zajęły Dębicę. Następnego dnia 10 BK wyruszając z okolic Radomyśla skierowała się do lasów głogowskich, tracąc po drodze 121 Kompanię Czołgów „Vickers”, która na skutek braku paliwa zatrzymała się między Mielcem a Kolbuszową, a następnie skierowana została na Nisko. Ponadto do brygady nie dołączył szwadron czołgów z dywizjonu rozpoznawczego, który po walkach pod Kolbuszową samodzielnie wycofał się na wschód. Tym samym 10 BK pozbawiona została niemal całkowicie broni pancernej. Do dyspozycji płk Maczka pozostawała zatem tylko 101 Kompania Czołgów Rozpoznawczych.
Płk Maczek dołączył do brygady podczas jej postoju w lasach głogowskich. Po wysłaniu rozpoznania podjął decyzję o natychmiastowym zajęciu Rzeszowa i rozpoczęcia stąd działań opóźniających. Zadanie bezpośredniej obrony miasta powierzone zostało 24 Pułkowi Ułanów płk Kazimierza Dworaka, który zdecydował się obsadzić poszczególnymi szwadronami trzy główne kierunki, z których można było spodziewać się nieprzyjaciela. W lasach głogowskich pozostał m.in. sztab 10 BK, 101 Kompania Czołgów Rozpoznawczych oraz dywizjon rozpoznawczy.
Atak na Rzeszów rozpoczął się 8 IX ok. godz. 15.30 bombardowaniem głównych arterii komunikacyjnych i oddziałów pobierających zaopatrzenie. Obrona tego miasta wymaga osobnego, szczegółowego omówienia, zarówno z punktu widzenia użytych w trakcie operacji sił, jak i przebiegu całej akcji.
W odniesieniu do zaistniałych wówczas wypadków, warto przede wszystkim wspomnieć o roli, jaką w trakcie prowadzonych działań odegrał 10 psk, któremu powierzono zadanie osłony dostępu do Rzeszowa od strony północno-zachodniej, poprzez obronę rejonu Rudna Wielka – Miłocin, frontem na południowy zachód. Mówiąc krótko, pułk miał wspierać ogniem obrony 24 p.uł., a następnie przedostać się do Łańcuta, którego obrona zaplanowana została na dzień następny tj. 9 IX 1939 r.
W dniu obrony Rzeszowa, dowódca 10 psk ppłk Janusz Bokszczanin rozdzielił siły, powierzając 1 i 4 szwadronowi zadanie obrony Rudnej Wielkiej od południowego zachodu i ubezpieczania się od strony Mrowli. 3 szwadron zobowiązany został do zorganizowania przejściowego ośrodka oporu w Rudnej Małej. 2 szwadron zaś pozostał w odwodzie w miejscowości Pogwizdów. Realizując powierzone zadanie, pułk przeciwstawił się wrogowi odrzucając jego silne rozpoznanie. Jednocześnie wsparł ogniem szwadrony 24 p.uł., broniące się na zachodnich przedpolach miasta, a następnie po oderwaniu się od nieprzyjaciela odmaszerował na Staromieście, po czym po przekroczeniu Wisłoka odjechał do swego garnizonowego miasta.
Pomyślne zakończenie działań 8 IX zaważyło na decyzji płk Maczka, który zdecydował się na odesłanie do Łańcuta pozostałych oddziałów brygady. Obawiając się próby obejścia przez Niemców Rzeszowa także od strony południowej, płk Maczek rozkazał dywizjonowi rozpoznawczemu obsadzić Drabiniankę (dzielnicę Rzeszowa) dla przemarszu 10 psk. Po przejściu pułku dywizjon odjechał do Albigowej, skąd osłaniać miał południowe skrzydło brygady.
Po wkroczeniu Niemców do Rzeszowa płk Dworak przystąpił do realizacji zadania, jakim było opóźnianie nieprzyjaciela między Rzeszowem a Łańcutem. Zgodnie z otrzymanym od dowódcy 10 BK rozkazem, postanowiono bronić przejściowo wschodniego brzegu Wisłoka, a następnie zorganizować dwa rzuty opóźnienia (I w rejonie Krasnego, II w rejonie Krzemienica – Kraczkowa).
Niemieckie działania bojowe rozpoczęły się ok. godziny 6 wysłaniem pancernego rozpoznania, które zostało odrzucone ogniem armat przeciwpancernych. W konsekwencji tego Niemcy zmuszeni zostali do rozwinięcia batalionu piechoty, wspieranego czołgami i artylerią. Oddziały osłony cofnęły się na pozycję I rzutu opóźniania. Ok. godziny 10 dowódca 24 p.uł. nakazał oderwanie się 1 rzutu od nieprzyjaciela. 5 godzin później na pozycjach 2 rzutu wojska nieprzyjaciela zostały chwilowo powstrzymane. Po południu szwadrony obsadzające stanowiska 2 rzutu opóźnienia, przekroczyły pozycje obronne 10 psk na przedpolach Łańcuta i odeszły do odwodu w rejonie folwarku Głuchów.
Tymczasem 10 psk, który do Łańcuta dotarł ok. godz. 1.00 w nocy, od wczesnych godzin rannych przygotowywał obronę, mając na uwadze realizację zadania, jakim było utrzymanie miasta do godzin wieczornych. Dowódca pułku ppłk Bokszczanin, przygotowując obronę miasta, wysłał wczesnym rankiem patrole motocyklowe z zadaniem rozpoznania i dalekiego ubezpieczenia.
Ponieważ 10 BK walczyła w osamotnieniu, płk Maczek obawiał się obejścia brygady od północy lub od południa, bowiem 4 DLek. po zajęciu Rzeszowa zyskała swobodę manewru. Ze względu na to niebezpieczeństwo, dowódca dywizjonu rozpoznawczego mjr Ksawery Święcicki otrzymał rozkaz rozpoznania i dozorowania kierunku Albigowa –Husów i Albigowa – Dylągówka. Wysłał on rankiem 9 IX pluton strzelców do Dylągówki oraz sekcje strzelców do Husowa i Handzlówki. Po dokonaniu rozpoznania miejscowości te miały być dozorowane.
Ppłk Bokszczanin – jak podaje kronika pułkowa – rozmieścił swoje siły następująco: „2 szw. plus plut. C.K.M. plus arm. ppanc. zadanie = Bronić z rej. zabudowań przy wzg. 251 dostępu do Łańcuta z kier. Krzemienica, 4 szw. plus plut. C.K.M. plus arm. ppanc. plus 2 działa 75 mm. zadanie = Bronić w rej. Wola Krzemieniecka dostępu do Łańcuta z kier. Krasne – Krzemienica, 3 szw. plus plut. C.K.M. plus arm. ppanc. zadanie = W rej. Wisielówka wzg. 259 bronić dostępu do Łańcuta z kierunku Albigowa – Kraczkowa, (…) 1 szw. w odwodzie.”
Sztab brygady mieścił się w zamku. Na bezpośrednich krańcach miasta znajdował się II rzut obrony, tworzony z części szwadronu ckm i armat przeciwpancernych (nie przydzielonych do szwadronów 10 psk). Rzut ten miały też wspierać kompanie piechoty zorganizowane doraźnie z rozbitków różnych oddziałów, wycofujących się w tym dniu przez Łańcut. II rzut nie został wykorzystany, gdyż pozycje 10 psk zostały utrzymane.
Dowódca znajdującego się w Albigowej dywizjonu rozpoznawczego mjr Święcicki otrzymał przed południem od płk Maczka rozkaz ubezpieczenia południowego skrzydła brygady. Siłami dywizjonu obsadzone zostało wzgórze 257, przy drodze Albigowa – Markowa. Po nawiązaniu kontaktu z nieprzyjacielem na pozycję tę miały przejść wszystkie ubezpieczenia. Na terenie między Kraczkową a Albigową ulokowana została placówka, której istotę stanowiła sekcja strzelców z działem przeciwpancernym. Stanowisko dowodzenia mjr Święcickiego znajdowało się w młynie parowym w Albigowej. Tak rozlokowane siły oczekiwały na atak nieprzyjaciela.
Natarcie 4 DLek. na Łańcut rozpoczęło się ok. godz. 15 – 16. W kronice pułkowej zanotowano: „W godz. popoł. Niemcy rozwinęli silną artylerię i rozpoczął się długi i zajadły pojedynek, gdyż Brygada dysponowała w tym dniu prawie trzykrotnie silniejszą artylerią niż normalnie w tym artyleria ciężka podporządkowana a spotkane luzem baterie o zaprzęgu konnym.”
Dzięki dobrze przygotowanym pozycjom i licznej artylerii przeciwpancernej, ataki niemieckie zostały odparte. Fakt ten potwierdza kronika: „Próba natarcia niemieckiego na miasto załamała się całkowicie; 4 – szw. rozstrzelał kilka motocykli i sam. panc. oraz wziął jeńców, którzy po silnym przygotowaniu artyleryjskim zuchwale wyskoczyli do przodu, sądząc, że opór już powinien być złamany.”
Mimo to nie obeszło się bez komplikacji. Podczas gdy pułk z powodzeniem bronił zachodnich skrajów miasta, nastąpił kryzys na skrzydle południowym. Ok. godz. 17 Niemcy zaskoczyli placówkę dywizjonu rozpoznawczego w Albigowej jednoczesnym atakiem od zachodu (od strony Kraczkowej) i od południa. Placówka po poniesieniu strat zmuszona została do wycofania się na główne pozycje w rejonie wzgórza 257.
Opanowanie Albigowej przez Niemców, którzy rozpoczęli ataki na stanowiska dywizjonu w rejonie wzgórza 257, zmusiło mjr Święcickiego do zwrócenia się o pomoc u płk Maczka. Pomoc była niezbędna, gdyż zdobycie Markowej, otwierające Niemcom drogę na Przeworsk, groziło odcięciem brygady. Płk Maczek próbując ratować sytuację, zdecydował się na przeprowadzenie kontrataku jedyną jednostką pancerną jaka mu pozostała – 101 Kompanią Czołgów Rozpoznawczych por. Zdzisława Ziemskiego. Kompania, wykorzystując zabudowania, przeszła skrycie na południowy skraj miasta, rozwinęła się i uderzyła wzdłuż drogi Łańcut – Albigowa w skrzydło niemieckie. W tym samym czasie dywizjon rozpoznawczy zaatakował od strony Markowej. Atak zakończył się pełnym sukcesem, tj. zniszczeniem kilku nieprzyjacielskich wozów bojowych oraz cofnięciem Niemców do Albigowej, która prawdopodobnie pozostała w ich rękach.
W godzinach popołudniowych Łańcut został silnie ostrzelany. Niemcy ogień artyleryjski skierowali na pozycje 10 psk, na miasto oraz na park zamkowy, w którym znajdowały się odwody i własna artyleria. Pod koniec dnia Niemcy najmocniej ostrzeliwali wschodnie krańce miasta oraz drogę na Przeworsk. Artyleria polska starała się odpowiadać na atak nieprzyjaciela ostrzeliwując m.in. zgrupowania czołgów niemieckich na zachód od Krzemienicy i doprowadzając do rozproszenia się kolumny.
Pod koniec dnia zagrożone zostało północne skrzydło brygady. W regionie tym Niemcy już od dłuższego czasu przejawiali dużą aktywność, co skłoniło ppłk Bokszczanina do wydłużenia pozycji bronionych przez 2 szwadron 10 psk, a następnie do zaangażowania na tym kierunku odwodowego 1 szwadronu. Teren ten był szczególnie ważny dla brygady ze względu na most na Wisłoku w Dąbrówkach, trzymany do wieczora na wypadek gdyby 10 BK odcięta została od Przeworska. Dzięki udanej akcji pod wieczór rozpoczął się ruch odwrotowy oddziałów brygady na Przeworsk. Jako pierwsze ruszyły służby, a następnie stojący w Głuchowie 24 p.uł. Zadaniem dywizjonu rozpoznawczego było wycofanie się przez Markową – Gać i osłanianie odwrotu brygady od południa. Jako ostatni, już po zmroku, wycofał się przez miasto do samochodów stojących w Głuchowie 10 psk. W międzyczasie do Łańcuta od strony Albigowej wkroczyli Niemcy, którzy wykorzystali odwrót dywizjonu rozpoznawczego.
Kilka dni później 10 psk, zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza, opuścił teren Polski i kontynuował wojenną wędrówkę na frontach Europy zachodniej nie tracąc ciągłości swego istnienia.
Joanna Kluz
Łańcut na trasie "EuroQuizu 2011"
Najnowsze wydanie wydanie Gazety Łańcuckiej maj 2012
















