„Chcemy, żeby ktoś – razem z nami – uwierzył w nasze marzenia…”
Sala gimnastyczna tętni życiem. Jest na niej kilkadziesiąt osób, których łączy jedna pasja – taniec. Od małych, zaledwie kilkuletnich „szkrabów”, po dziewczęta dwudziestoletnie. Mając świadomość, że właśnie trwa próba, staram się nie rozpraszać skupionych tancerek, powtarzających po raz kolejny daną sekwencję kroków. Kilka dodatkowych uwag kierownika zespołu, wreszcie muzyka i za chwilę jestem świadkiem niesamowitego wydarzenia… Wszystkie zgromadzone osoby zaczynają tańczyć, przenosząc zarówno siebie jak i widza na pogranicze rzeczywistości i abstrakcji… Wrażenie robi wielka drewniana rama, której wnętrze – na wzór pajęczyny – utkane jest z czarnych, szerokich gum, wykorzystanych w późniejszym etapie układu jako odrębny rekwizyt. Tancerze wirują. Barwy brązu, beżu i brzoskwini przenikają przez siebie tworząc rewelacyjny obraz…
- Co mogłybyście powiedzieć na temat widowiska, które przed chwilą miałam okazję zobaczyć?
- „Pomiędzy” – bo taki tytuł nosi choreografia – to nasz najnowszy układ
taneczny, dzięki któremu w maju tego roku wywalczyłyśmy srebro na tegorocznych Mistrzostwach Polski w Liskowie – tłumaczy tancerka Ania. Tytuł można interpretować dowolnie, ale dla mnie oznacza on walkę pomiędzy dwoma światami…
- No niezupełnie jest to walka – poprawia Natalia. – Dla mnie jest to historia dwóch światów, które ze sobą współistnieją. Początkowo każda z istniejących grup myśli, że jest sama na tym świecie, aż w pewnym momencie następuje przełom i pojawia się to, co nowe i nieznane – inne plemię czy osada. Wiadomo, że to co obce, zawsze budzi obawy, dlatego trzeba się dopiero poznać… i być może zaprzyjaźnić. Jak w życiu…
- Jak w życiu? Brzmi to bardzo poważnie. Czy taniec traktujecie jak zabawę, czy jest to dla was coś więcej?
- Taniec to więcej niż forma spędzania wolnego czasu, to więcej niż pasja. Jest to sposób na życie. Można w nim pokazać to, kim się jest i co się czuje, otworzyć się na świat. W tańcu jest coś magicznego! – komentuje druga Ania.
- Wspomniałyście o waszym sukcesie na tegorocznych Mistrzostwach Polski. Jak wyglądał ten wyjazd?
- Najgorsza była niepewność, bo do samego końca nie wiedziałyśmy czy rzeczywiście pojedziemy. Był maj, miałyśmy w składzie kilka maturzystek. Ciężko było zgromadzić wszystkich tańczących na sali gimnastycznej, a tylko wtedy próby miały sens. Na dodatek dwie koleżanki nabawiły się kontuzji. Wtedy naprawdę myślałyśmy, że możemy zapomnieć o Mistrzostwach – relacjonuje Klaudia.
Z zamyślenia wyrywa się Kasia: – No tak, a tutaj nie chodziło o zgromadzenie kilku czy kilkunastu osób, ale kilkudziesięciu osób, z których każda tańczy swoją określoną rolę. My miałyśmy wystąpić w kategorii „Produkcje”. Jest ona specyficzna, bo zakłada, że na scenie ma równocześnie występować minimum 30 osób, a sam układ ma trwać nie krócej niż 7 minut. Taki układ to wielkie wyzwanie.
- Występ w Liskowie był równocześnie premierą wspomnianego układu, dlatego trema była wielka, a emocje sięgały zenitu. Jeśli mowa o treningach, to te przed Mistrzostwami Polski były niesamowicie wyczerpujące, trwały nawet po 5-7 godzin. No, ale opłacało się! Ten sukces, to nasza przepustka do wyjazdu na taneczne Mistrzostwa Świata, corocznie odbywające się w mieście Riesa w Niemczech.
- Co „Gracja” może zyskać dzięki wyjazdowi na Mistrzostwa Świata?
Natalia z podekscytowaniem: – Word Dance Championship to najbardziej prestiżowe wydarzenie taneczne na świecie, sam udział w takiej „imprezie” jest już zaszczytem i równocześnie wielkim sprawdzianem naszych umiejętności. Można wtedy zobaczyć czy ktoś w świecie doceni to, co robimy tutaj w Łańcucie.
Po chwili Ania dodaje: – Po takim wyjeździe zawsze rośnie motywacja do tego, żeby się rozwijać. Podczas Mistrzostw widzi się tancerzy na najwyższym poziomie, a przedstawiane choreografie po prostu zapierają dech w piersi! Dlatego po powrocie zawsze chcemy ćwiczyć z jeszcze większą energią, żeby doskonalić swoje umiejętności.
Po chwili odzywa się Jagoda, która do tej pory nie zabierała głosu: – To byłby nasz drugi taki wyjazd. W 2007 roku „Gracja” wytańczyła w Niemczech na Mistrzostwach Świata siódme miejsce. Chciałybyśmy się sprawdzić jeszcze raz, ale nie wiemy czy będzie nas na to stać, mam na myśli koszty…
- W takim razie w jakimi argumentami przekonacie kogoś, kto ma pieniążki, żeby dofinansował wasz wyjazd na MŚ? Macie teraz swoje pięć minut.
Dominika: – Ojej tylko pięć? (śmiech) To ja tylko powiem, że mam za krótkie spodnie w moim stroju i naprawdę przydałoby się je wydłużyć… a finansów brak! (śmiech wtórowany przez grupę)
Inna z koleżanek przejmuje inicjatywę: – Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o finansowe wsparcie naszego wyjazdu na MŚ. Dla nas sukces niekoniecznie oznacza wygraną. Po prostu chcemy, żeby ktoś – razem z nami – uwierzył w nasze marzenia, docenił nasz wysiłek i siódme poty wylane na sali gimnastycznej… I to też będzie nasz sukces.
- Tego w takim razie wam życzę! Dziękuję za rozmowę.
Magdalena Trawka
Fot. arch. Gracja
Łańcut na trasie "EuroQuizu 2011"
Najnowsze wydanie wydanie Gazety Łańcuckiej maj 2012
















